Z zegarem biec co tchu...

Czas coraz bardziej przyśpiesza. Niedawno był 1 września i obserwowałam młodszych ode mnie znajomych, którzy rozpoczynali szkołę, a teraz ja sama z lekkim niepokojem, ale i ekscytacją wyczekuję początku roku akademickiego. Zostało tylko 18 dni. Kilkanaście dni starego i znanego trybu życia, potem czeka mnie całkowita zmiana wszystkiego - nowe miejsce zamieszkania, nowe środowisko, nowy system nauczania, nowi znajomi.

Wierzę w  to, że wszystko ułoży się jak najlepiej. Mam też nadzieję, że uda mi się pogodzić naukę z moimi pasjami, a także z blogiem. Do 27 września pewnie jeszcze kilka razy się do Was odezwę, po tej dacie nic nie mogę obiecać. Na pewno nie skończę przygody z blogowaniem, ale czy uda mi się pisać tak często jak teraz, tego nie jestem pewna. Ostatnie wolne dni poświęcam na haftowanie.

Dokończyłam kotka z samplera:





Tak wygląda z konturami:



A oto kolejny kotek:

I oba razem:




Zakończyłam też pracę nad aniołkiem, teraz tylko zostały mi kontury, jeśli zdecyduję się je dodać:




Spróbowałam też kilku sposobów na czyszczenie kanwy z komentarzy pod postem z dmuchawcem. Największy efekt dały soda i ocet oraz sól (która o dziwo poradziła sobie z nim najlepiej). Mimo tego wszystkiego nie udało się go uratować i kontynuuję haftowanie kratek.

Pomału powracam do szydełka, tu próbka ściegu kablowego, zastanawiam się co wyszydełkować w ten sposób:

Kotek, dmuchawiec i aniołek

Niestety nie udało mi się w żaden sposób usunąć plam po markerze z dmuchawca. Największy, bo jakikolwiek efekt dała soda i ocet, ale i im nie udało się pokonać brzydkich plam. Doszłam jednak do wniosku, że za ich powstanie odpowiada nie tylko marker, ale i barwnik kanwy - jest ona niebieska i po tak długim czasie (ponad pół roku nie zmywałam markera z tkaniny) zaszła między nimi reakcja chemiczna której się nie da odwrócić.
Szkoda mi było mojej pracy nad dmuchawcem i postanowiłam zamaskować linie kratki. Wybrałam do tego złote nici Madeira i sama jestem zaskoczona jak ciekawie to wychodzi ;)

Tak wygląda obecnie dmuchawiec:




A tu na zbliżeniu:






Sporo czasu poświęciłam na aniołka:


Zastanawiam się czy zostawić go bez konturów, czy jednak je dodać.


Przybyło także kotka w samplerze:





Uparty dmuchawiec ;)

Anarietta pytała pod ostatnim postem czy coś robię na maszynie. Chwilowo niestety nie, choć mam w planach uszyć kilka toreb :)
Moją pracę nad nimi zatrzymał dmuchawiec, który nie chce się doprać. Po niby "spieralnym" niebieskim markerze zostały ciemne plamy. Nie pomogły dwa prania i vanish. Ma ktoś może pomysł jak te resztki markera wywabić?

Dmuchawiec z nimi nie wygląda zbyt ciekawie:


























A tu na zbliżeniu:




Nawet jeśli nie uda mi się ich doczyścić to i tak w tym tygodniu siadam do maszyny i uszyję z niego torbę.



Udało mi się natomiast dokończyć lawendę - bez konturów:







Z konturami:



I po praniu:



Muszę się teraz zastanowić, który haft wyszywać jak już cała seria skończona. Gdy przeliczyłam ile mam rozpoczętych prac to wyszło mi ich aż 7, mam więc z czego wybierać ;)
Cross, my passion way - moje pasje © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka